poniedziałek, 16 grudzień 2019 YouTUBE Gmina Męcinka Facebook Gmina Męcinka

1. Legenda o białej damie na Górze Górzec

    Góra (400 m wysokości) zapewniała kiedyś mieszkańcom schronienie przed napadami rabunkowymi, ponieważ była zabezpieczona kamiennym wałem. Wcześniej Górzec był świętym miejscem Illyrier, a później Germanów. Fakt ten potwierdza droga krzyżowa i kaplica na szczycie góry. Istniejąca droga krzyżowa pochodzi z 1740 r. Kaplicę zniszczyło uderzenie pioruna, na jej miejscu zbudowano jako ostatnią stację małą kapliczkę.
    Po likwidacji klasztoru na początku 19 wieku poniżej kaplicy znajdowała się cela pustelnika, mnicha z Lubiąża.
   Na górze Górzec znaleziono krótko przed I. wojną światową podczas prac leśnych złoty naszyjnik pochodzenia illyryjskiego. Jego kopia znajduje się w muzeum w Jaworze. O Górzcu krąży wiele legend. Opowiada się o białej damie i wężu, który trzyma w paszczy klucz. Kobieta ukazuje się co 100 lat, ma zostać uwolniona przez człowieka, który ten klucz odbierze i pójdzie za nią.

 
 

2. Legenda o podziemnym przejściu z kościoła w Słupie do kaplicy we wsi Żarek

    Podobno z kościoła w Słupie prowadzi podziemne przejście, aż do kaplicy we wsi        ( obecnie zatopionej ) Żarek. Kaplica ta była kiedyś częścią klasztoru, w którym żyły zakonnice o tak surowej regule, że nie wolno im było nawet się pokazać wśród ludzi i dlatego szły do słupskiego kościoła  owym tajemniczym, podziemnym korytarzem.
    W ścianę kościoła wmurowano tablicę nagrobkową z 1555 roku, przedstawiającą postać niewieścią w starodawnym stroju, który wygląda tak, jakby miała zawiązane usta.  Nad tablicą znajdowało się dawniej małe zakratowane okienko. Było to prawdopodobnie miejsce pokuty lub kaźni jakiejś kobiety, która dopuściła się zdrady tajemnicy.

           

3. Legenda o duchach w urnach znajdujących się w kościele w Piotrowicach

            W sklepieniu kościoła, gdzie u szczytu zbiegają się zarysy podtrzymujących kolumn, wmurowane są gliniane urny ( lub podobne do nich naczynia).
            Dawno przed wiekami, kiedy na Dolnym Śląsku nie słyszano jeszcze o Niemcach, a cała ziemia należała do jej prawowitych polskich gospodarzy ówcześni mieszkańcy Piotrowic postanowili wznieść w swojej wsi kościół. Budowa trwała długo oraz kosztowała wiele pracy i pieniędzy.
Tymczasem czasy stawały się coraz trudniejsze i bardziej niepewne. Budowniczowie kończąc sklepienie, wmurowali w nie gliniane garnki, aby po ich śmierci w garnkach tych mogły zamieszkać duchy i strzec dzieła ich pracowniczych rąk.
            Tak też się stało. Duchy budowniczych kościoła, które nie chciały, by kościół służył obcym zamieszkały w tychże naczyniach.
Gdy na dolnośląskiej ziemi rozpanoszyli się obcy przybysze, duchy budowniczych kościoła zapłonęły gniewem. Kościół popadł w ruinę i ilekroć Niemcy usiłowali go odbudować, za każdym razem tajemnicze siły płatały im złośliwe figle.
            Dopiero po II wojnie światowej, gdy do wsi wróciła polska mowa, a do odbudowy kościoła przystąpili polscy budowniczowie duchy w glinianych naczyniach zamurowanych w sklepieniu kościoła umożliwiły rodakom odbudowę świątyni, którą ukończono bez przeszkód.

           

4. Legenda o tym, jak biedny rybak został panem na Sichowie

   Nieopodal Sichowa żył niegdyś biedny rybak. Woda i las dostarczały mu jednak wszystkiego, czego potrzebował do życia, a syn jego był dla niego źródłem dumy i radości. Siły młodzieńca i jego dzielność w walce z dzikim zwierzem i złymi ludźmi sprawiały, że nie było nikogo, kto by chciał mu wejść w drogę.
    Sława ta dotarła do uszu samego pana w Sichowie, który nie miał syna. Wezwał młodzieńca i poprosił go, by stanął do walki z rycerzem Prusic, gdyż sam, z powodu starego wieku nie poradzi sobie w walce z przeciwnikiem, który wyrządził mu krzywdę. Syn rybaka zgodził się stanąć do boju z panem Prusic. Po długiej i zaciętej walce biedny młodzieniec zwyciężył i w nagrodę osiadł na starodawnym sichowskim zamku.

 

5. Legenda o głazach na Diablej Górze

        W dawnych czasach rządzili w tych stronach diabli, których władca Kusy miał swą siedzibę na Diablej Górze, pomiędzy Sichowem a Stanisławowem. Gdy wybudowano kościół, Kusy zawrzał strasznym gniewem i postanowił go za wszelką cenę zniszczyć. Zerwała się silna burza z piorunami, a niebo pociemniało. Kusy wprzęgnął do roboty całą swoją diabelską kompanię.
         Diabły rzucały z Diablej Góry kamienie i głazy na kościół w Słupie, ale nie miały dość mocy, gdyż żaden kamień nie doleciał do kościoła. Wszystkie padały na okoliczne doliny i wzgórza. Dlatego też cała okolica Słupa zasiana jest kamieniami.
          Kusy widząc bezowocność wysiłków, zapędził całą gromadę diabłów do podziemi Diablej Góry i przywalił wejście kamieniami.
      Odtąd okolicznym mieszkańcom diabły nie dokuczały, jednak wszyscy wolą omijać zwały kamieni na Diablej Górze, bo nigdy nie wiadomo, czy któremuś z diabłów nie przyjdzie ochota wyjrzeć.

 

 

Do opracowania wykorzystano: „Podania dolnośląskie" Krzysztofa Kwaśniewskiego, 

                                                        CADUS Wrocław 2002

protal epuap gov pl - Załatw sprawę przez internet
Inicjatywa obywatel.gov.pl
niewerbalna
PUP w Jaworze

Polskie Sieci Elektroenergetyczne S.A. - link
Regionalny System Ostrzegania RSO
System Informacji Przestrzennej
 
Budowlane ABC Poradnik
mikroporady

logo

Fundusze Europejskie

EFS Żłobek w Męcince

park chelmy
pz szlak
lgd partnerstwokaczawskie